wtorek, 17 kwietnia 2012

A może tym razem?



Wraz z falą zachwytów nad treningiem Ewy Chodakowskiej i ja skusiłam się na kupno Shape, do którego dołączona jest płyta z ćwiczeniami. Cudów nie oczekuję, ale chciałabym w końcu naprawdę zacząć ćwiczyć w domu. Ze swoim słomianym zapałem zabierałam się już przecież za Brazil Butt Lift, Insanity oraz 30 Days Shread with Jillian Michaels i nic z tego nie wyszło. Ciekawe czy tym razem się uda ;)
A jak jest z Wami? Gimnastykujecie się w domu? Macie jakieś ulubione treningi? Co Was motywuje?

17 komentarzy:

  1. :)))
    ja od razu zaczęłam z grubej rury, bo codziennie rano a6w a co drugi dzień po południu Ewa Ch. :D
    w nagrodę pozwalam sobie na wino wieczorem, a do wina kawałek sera albo szynki parmeńskiej ;)
    chociaż u mnie najbardziej motywująca jest opcja żeby znowu mieścić się w moje ciuchy, bo mam ich sporo i zero kasy na nowe, a jeżeli przytyję jeszcze z kilogram to już nawet w dresowe spodnie się nie zmieszczę :(
    a jeżeli chodzi o konkrety - mam kalendarz, taki biurkowy, tydzień po tygodniu i wypisuję sobie na każdy dzień plany ćwiczeniowe (i nie tylko) i mam satysfakcję wykreślając kolejne pozycje z listy.

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie satysfakcjonuje tylko joga, a jeśli chce się wyżyć to idę na spinning. mam dwie lewe nogi do zajęć grupowych typu hop, hop, hop, lewa noga do góry. i za leniwa na domowe ćwiczenia, za mało we mnie samozaparcia. a joga dobrze działa na moją psychikę.

    OdpowiedzUsuń
  3. zebym ja umiala sie tak wziac po prostu i pocwiczyc :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ni cholery nie potrafię się sama zmusić do ćwiczeń, doskonale wiem, że nic z tego nie będzie więc nawet nie zaczynam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zmusiło mnie do ćw 125 zł wydawane co miesiąc na siłownię i fit, więc tym bardziej nie zmotywuje mnie gazetka z płytą :DDD Ale Tobię życzę wytrwałości i szybkich rezultatów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. e ja tma nie poczebuje takich cudów bo mam i tak za dużo ruchu w tygodniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja jeżdżę swoim rowerkiem treningowym od połowy stycznia praktycznie codziennie ale niestety waga w ogóle mi się nie zmniejsza ani obwody;/ więc pomyślę o zmianie hormonów na inne/lepsze? nie kupiłam tej płyty bo nie wierze że mi by pomogła:( A Tobie życzę wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
  8. W domu to jakoś ciężko się za to zabrać, zazwyczaj kończy się to na jednym, max 2 dniach,oraz kolejne sprzęty, które się tylko kurzą i nic, jedynie wychodzę z domu, do klubu na zumbę, to jeszcze jestem wstanie zrobić. No i postanowiłam sobie dziś, że od jutra ćwiczę w domu dla spotęgowania efektu, no ale ciekawe na ilu dniach teraz się skończy :P

    OdpowiedzUsuń
  9. O, a ja trzymam kciuki za Twoja motywację i tez się dołączam;-) Ja się staram ćwiczyć ale wychodzi mi bardzo różnie- czasem jestem naprawdę nakręcona i trzymam se planu, potem wypada mi okres albo jakies inne zajęcia i wypadam z obiegu ale co jakiś czas wracam na tor;-)
    Jak potrzebuje motywacji to zaglądam na wizaż albo szukam fajnych gadżetów/ciuchów sportowych ( w praktyce kupuje nowe legginsy za 19,99 tudziez mate do ćwiczen na przecenie w rossmanie- ale to też działa na psychikę) a póki co najbardziej polubiłam 8 min buns/legs/arms czy tamilee webb-pośladki,ew. szybki marsz po osiedlu w ramach aerobó - jesli uda mi sie zmusić żeby wyjść w stroju sportowym na zewnątrz;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. wróciłam do biegania i o dziwo polubiłam to! Już nie czuję się jak ostatnia pokraka i dzecko z niedowładem wszystkich kończyn, nie wracam do domu czerwona, zdyszana i wkurzona, tylko naładowana pozytywną energią i zadowolona. Spokojnie przebiegną 10km z uśmiechem na twarzy, a kiedyś ledwo pokonywałam kilkaset metrów. Niestety mam pecha, bo za każdym razem jak się wybiorę na jogging, to robi się ciemno dokładnie wtedy, kiedy najlepiej mi się biega i muszę zakończyć trening
    Z domowych ćwiczeń uwielbiam Batukę. Ściągnełam sobie wszystkie części, najbardziej lubię Cardiofit. Instruktorka jest przesympatyczna i świetnie pokazuje wszystkie ruchy.
    Chyba kupię tego Shape'a, bo za 4 tygodnie mam ważną imprezę :P Jest jeszcze w kioskach?

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę pomyśleć nad tym Shapem, ja ćwiczę trochę w domu, wcześniej chodziłam na siłownię, a zaraz wyciągam rower i będziemy z moim mężem łączyli przyjemne z pożytecznym:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę wytrwałości! Też kupowałam kiedyś płyty, ale kończyło się na jednorazowej gimnastyce = ) Ale od ponad 1,5 roku wytrwale kręcę hula hop i jestem ogromnie zadowolona = )

    http://archiveofmystyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również obiecuję sobie,że zacznę ćwiczyć,najpierw miało być od nowego roku,potem po wielkanocy a teraz to już napewno od najbliższego poniedziałku (hi,hi,hi)Fajny blog,zapraszam do siebie,jeśli zaobserwujesz mojego bloga,to napewno się odwdzięczę,pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. czytajac komentarze wyzej stwierdzam ze jestem nienormalna:) ja codziennei cwicze i nie wyobrazam sobie dnia zeby zrezygnowac. jest to dla mnie tak normalne jak mycie zebow:) cwicze na orbitreku po pol godziny rano i wieczorem a do tego brzuszki i rozne cwiczenia domowe:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak mi mów - jestem łasa na komplementy;)

    Co mnie - jeśli już - motywuje? Chyba chęć wbicia się w dawne ciuchy:) A tak z grubszej, rzadszej okazji - gdy mam w perspektywie spotkanie z ludźmi z moich młodych lat, którzy mnie dawno nie widzieli - chcę dobrze wyglądać w ich oczach:) Dlatego motywowały mnie wszelkie spotkania klasowe, "modne" jakiś czas temu, albo jakieś wesela, na których mam spotkać niewidzianych od kilku lat znajomych/rodzinę:) ja wiem, że to głupia motywacja, bo przecież powinnam dla siebie i z własnej chęci, ale z drugiej strony - lepsza taka, niż żadna;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam już trzy treningi za sobą i mam nadzieję, że wytrwam! Kiedyś ćwiczyłam a6w chyba z 10 dni, ale kręgosłup mnie za bardzo bolał i musiałam przestać. Najbardziej lubię chodzić na siłownie z kimś, ale że teraz nie mam z kim zmotywowałam się i ćwiczę z Shapem. Trzymam kciuki za nas obie :)

    OdpowiedzUsuń