piątek, 11 stycznia 2013

Niemieckie specjały




W grudniu dzięki Słomce dotarły do mnie kosmetyki z Niemiec. Ostatnio staram się kupować z głową, więc nie zaszalałam i skusiłam się tylko na kilka produktów:
- Alverde olejek cytryna + rozmaryn - mam nadzieję, że będzie tak samo dobry jak mój ulubiony pomarańcza z brzozą z Altery
- Balea ciasteczkowy żel pod prysznic. Właśnie go używam - oprócz ładnego zapachu to nic specjalnego, ale niczego ponadto się nie spodziewałam za 0,65€ ;)
- Balea żel pod prysznic z kuleczkami olejku. To już kolejny żel z tej serii, który mam - nigdy nie była zawiedziona.

To nie są moje pierwsze zdobycze z niemieckiej drogerii DM, więc już mniej więcej wiedziałam w jakie produkty celować. A Wy macie jakieś doświadczenie z kosmetykami Balea i Alverde?


PS Dodatkowo załapałam się jeszcze na świetny kubek z kształcie serca, który już stał się jednym z moich ulubionych.



poniedziałek, 7 stycznia 2013

Carta blanca





Uwielbiam początek roku! Ekscytacja z rozpoczęcia używania nowego kalendarza osiąga u mnie prawie tak samo wysoką skalę jak ta z czasów początku roku szkolnego, kiedy to czekało na mnie mnóstwo świeżych zeszytów. Wypełnianie pustych stron kalendarza ważnymi datami, urodzinami najbliższych, planami daje mi poczucie, że to co nadchodzi musi być dobre. A skoro tyle w tym kalendarzu miejsca wolnego to na pewno znajdzie się przestrzeń na nowe szanse, nowe nadzieje oraz nowe wyzwania!

poniedziałek, 31 grudnia 2012

2013 - let's do this!


2012 rok zleciał tak szybko, że ciężko mi uwierzyć, że to już dziś jest jego koniec.


Nieważne gdzie będziecie witać Nowy Rok: czy będzie to gdzieś na świeżym powietrzu, na wielkim, eleganckim balu, imprezie w klubie, na domówce czy też we własnym łóżku i nieistotne też czy robicie noworoczne postanowienia czy po północy nie zamierzanie nic zmieniać życzę Wam, aby 2013 był najlepszym rokiem Waszego życia.

Zdjęcie pochodzi z bloga home-styling.blogspot.com

Moja świąteczna filmowa lista


Niestety rozchorowałam się i przedłużyłam sobie świętowanie, dlatego dziś chciałabym wspomnieć o kilku filmach. Okres Bożego Narodzenia to czas, który utożsamiam sobie z konkretnymi produkcjami filmowymi. Od kilku lat nie wyobrażam sobie świąt bez obejrzenia i przypomnienia sobie chociażby kilku z nich.

Zacznę od klasyki. Kevin sam w domu i Kevin sam w Nowym Jorku oglądane w świąteczne wieczory to już tradycja. Niektórzy mają już dosyć perypetii Kevina, ale dla mnie to nadal prawdziwy świąteczny hit, więc kiedy ze stołu znika karp w telewizorze pojawia się ten uroczy chłopiec :)

Historia dwóch kobiet, które się nie znają i aby odpocząć od codzienności wymieniają się domami. Kiedy już lądują na innych kontynentach okazuje się, że nie wszystko jest takie proste. A jeśli dodamy do tego Jude Law to oglądanie The Holiday brzmi jak spędzenie dwóch godzin w całkiem miły sposób.

Love actually znane również jako To właśnie miłość. Przeplatające się historie o miłości powiązanych ze sobą w różny sposób osób w tle przedświątecznego Londynu to musi być TO. Do tego szczypta humoru i mamy naprawdę niezłą komedię.

I na końcu rodzime Listy do M. Film z zeszłego roku, ale ja już wpisałam go sobie w swój świąteczny kanon i nie zamierzam z tej pozycji rezygnować. Stworzony na podobieństwo wcześniej wspomnianego Love Actually potrafi wzruszyć i rozbawić.

A Wy macie jakieś filmy, które szczególnie lubicie oglądać w czasie Bożego Narodzenia? Chętnie je sobie zanotuję i powoli zacznę się przygotowywać na przyszły rok ;)

środa, 26 grudnia 2012

Świąteczna reklama



Święta w pełni, więc jeszcze nie za późno na podzielenie się reklamą, która niesamowicie mnie urzekła. Mam przeczucie, że i Wam się ona spodoba.



Nie jest to pierwszy świąteczny spot domu handlowego John Lewis. W poprzednich latach wypuścili równie fajne reklamy - wszystkie z końcowym przesłaniem i ze wzruszającą muzyką. Jak macie kilka wolnych chwil (np między makowcem, a sałatką jarzynową ;) ) - zachęcam do obejrzenia.







poniedziałek, 24 grudnia 2012

a merry little Christmas





Have yourself a merry little Christmas,
Let your heart be light
From now on,
our troubles will be out of sight...



piątek, 21 grudnia 2012

i ja mam Zośkę ;)



Nie mogło być inaczej - i ja dołączyłam do 7 edycji akcji charytatywnej "Kup misia". W tym roku nie miałam problemu z wyborem pluszaka, od razu wiedziałam, który przywędruje do mnie do domu. Wszystko odbyło się bardzo sprawnie: na portalu aukcyjnym kliknęłam mojego wybranka, zapłaciłam i po 2 dniach przybył kurier z pakunkiem. Paczka była dobrze zapakowana, a moja chęć zobaczenia na żywo pluszaka rosła! Po otworzeniu pudełka wyłoniła się piękna pani Misiowa - Zosia. Została ona zaprojektowana przez Dom Mody La Mania. Jest mięciutka i równocześnie bardzo stylowa - toczek dodaje jej charakteru. W tajemnicy powiem Wam, że słyszałam iż jej pasją jest projektowanie sukienek dla lalek ;) Po Świętach zajmie honorowe miejsce u mnie na oknie.






Misie można kupić w Rossmannie i na Allegro.