Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Moja świąteczna filmowa lista


Niestety rozchorowałam się i przedłużyłam sobie świętowanie, dlatego dziś chciałabym wspomnieć o kilku filmach. Okres Bożego Narodzenia to czas, który utożsamiam sobie z konkretnymi produkcjami filmowymi. Od kilku lat nie wyobrażam sobie świąt bez obejrzenia i przypomnienia sobie chociażby kilku z nich.

Zacznę od klasyki. Kevin sam w domu i Kevin sam w Nowym Jorku oglądane w świąteczne wieczory to już tradycja. Niektórzy mają już dosyć perypetii Kevina, ale dla mnie to nadal prawdziwy świąteczny hit, więc kiedy ze stołu znika karp w telewizorze pojawia się ten uroczy chłopiec :)

Historia dwóch kobiet, które się nie znają i aby odpocząć od codzienności wymieniają się domami. Kiedy już lądują na innych kontynentach okazuje się, że nie wszystko jest takie proste. A jeśli dodamy do tego Jude Law to oglądanie The Holiday brzmi jak spędzenie dwóch godzin w całkiem miły sposób.

Love actually znane również jako To właśnie miłość. Przeplatające się historie o miłości powiązanych ze sobą w różny sposób osób w tle przedświątecznego Londynu to musi być TO. Do tego szczypta humoru i mamy naprawdę niezłą komedię.

I na końcu rodzime Listy do M. Film z zeszłego roku, ale ja już wpisałam go sobie w swój świąteczny kanon i nie zamierzam z tej pozycji rezygnować. Stworzony na podobieństwo wcześniej wspomnianego Love Actually potrafi wzruszyć i rozbawić.

A Wy macie jakieś filmy, które szczególnie lubicie oglądać w czasie Bożego Narodzenia? Chętnie je sobie zanotuję i powoli zacznę się przygotowywać na przyszły rok ;)

poniedziałek, 27 lutego 2012

Noc Oscarów 2012


Niecała godzina dzieli nas od rozpoczęcia ceremonii rozdania Oscarów i od werdyktu Akademii Filmowej. Nie udało mi się obejrzeć wszystkich filmów, ale w piątek sporo nadrobiłam. Byłam na enemefie, czyli Nocnym Maratonie Filmowym. Okazja była to niesamowita, aby obejrzeć 4 nominowane tytuły w ciągu kilku godzin.


Maraton rozpoczął się od "Artysty", który najbardziej przypadł mi do gustu. Ten czarno-biały, niemy obraz opowiada prostą historię w niebanalny sposób i mam nadzieję, że dzisiejszej nocy zostanie doceniony i zdobędzie nagrodę w kategorii najlepszy film, a Jean Dujardin zostanie wyróżniony jako najlepszy aktor.


Drugim filmem był "Mój tydzień z Marilyn". W ciągu 100 minut spędziłam tydzień ze światowej sławy aktorką, która z jednej strony jest symbolem seksapilu, z drugiej jest zagubioną, niepewną siebie osobą. Ciekawa jestem czy Michelle Williams ma szanse na Oscara.


Był też bardzo przyjemny "O północy w Paryżu". Ubolewam tylko nad tym, iż wszystkie momenty, kiedy pokazywane było tytułowe miasto zdążyły zmieścić się w poniższym trailerze.


Niestety o czwartej nad ranem nie byłam w stanie dostrzec wspaniałości "Szpiega". Po czterdziestu minutach miałam wrażenie, że nawet wypity przed chwilą energetyk nie pozwoli mi na dobrnięcie do końca. Może jeszcze wrócę do tego filmu.

Żałuję też, iż przed galą nie udało mi się obejrzeć "Żelaznej Damy", "Spadkobierców" oraz "Rozstania", ale co się odwlecze to... ;)


środa, 16 listopada 2011

'listy do m.'


Przyznam szczerze - lubię komedie romantyczne. Tylko te polskie zawsze budziły we mnie złe skojarzenia. Wszystkie zrobione na jedno kopyto: mdłe, sztuczne, przesiąknięte tandetnymi historiami, z nachalnym produkt placement i wątpliwej jakości grą aktorską.
Już jakiś czas temu postanowiłam dać sobie z nimi spokój, ale korzystając z weekendowej promocji w jednym z kin sieciowych skusiłam się na "Listy do M.". I wielkie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że film jest autentycznie dobry. Pomimo mocnej inspiracji z brytyjskiego "Love Actually" wypadł nieźle i nawet obecność tych samych aktorów co w innych polskich produkcjach bardzo nie przeszkadza. Film jest zabawny, nieco wzruszający i fantastycznie wprowadzający w świąteczną atmosferę.

Polecam dać mu szansę i wybrać się do kina ;)

sobota, 6 sierpnia 2011

i w kinie samochodowym byłam :)


To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.

Paulo Coelho - Alchemik




Mimo, iż nie jestem fanką twórczości pana Coelho, ciężko mi się nie zgodzić z tym cytatem. Chwile, kiedy spełniają się marzenia to jedne z najpiękniejszych momentów życia ;) A ja marzeń mam wiele, niektóre są malutkie, inne większe wymagające więcej pracy i starań nad nimi. Jednym z tych niepozornych był obejrzenie filmu w kinie samochodowym (jak z amerykańskich seriali z lat dziewięćdziesiątych) :) Z pomocą przyszła mi IKEA z letnią prezentem z okazji obchodów 50-lecia współpracy z Polską.
Tak więc w piątek dane mi było obejrzeć film akcji NEXT z Nicolasem Cagem, Julianne Moore i Jessicą Biel. Tym co zobaczyłam na ekranie nie byłam zachwycona, ale ważniejszy dla mnie był fakt, że tam byłam.
A Wy byłyście kiedyś w kinie samochodowym?
A może macie jakieś małe marzenia, którymi chciałybyście się podzielić? :)