zmobilizowałam się i postanowiłam pokazać londyńskie zakupy. nie ma tego wiele, bo szkoda było mi czasu na chodzenie po sklepach. jak dotarłam na oxford street marzyłam tylko o tym, żeby gdzieś usiąść. dogodne miejsce znalazłam dopiero w dziale obuwniczym w primarku :)
zdjęcia niezbyt dobrej jakości, bo wciąż nie dorobiłam się nowego aparatu.
na pierwszy ogień idą torebki:
szkoda, że nie możecie zobaczyć jak ładny jest ten konik na biegunach.
skarpetki, papcie i opaska:
zwykłe czarne baleriny i jazzówki:
znalazłam kosmetyczkę podróżną i opakowaniami na kosmetyki za 1Ł (nie mogę doczekać kiedy się przydadzą)
przywiozłam też coś do poczytania
i do pooglądania
tak jak wspominałam - skromnie, ale jestem zadowolona :)
6 lat temu


























